Życzenia, podsumowania i wdzięczność

    

za minutę, tu i teraz
za minutę, tu i teraz
życzenia, wdzięczność, błogosławieństwo
życzenia, wdzięczność, błogosławieństwo

Lubię robić podsumowania, zwłaszcza pod koniec roku. W końcu jestem zawodowym coachem. Mało jak dotąd piszę na blogu o coachingu, a może wszystko, co piszę ma jakiś związek z coachingiem? Mniej więcej około 20 grudnia zaczynam w głowie odpalać pogram bilansujący. Wiem, że niektórzy tego nie robią, a nawet nie lubią. Jednak na co dzień tak bardzo jestem osadzony w czasie, w przeżywaniu swojego tu teraz, że gdybym takich podsumowań nie robił, to nie wiedziałbym nawet ile mam lat i jaki rok właśnie mija.

 

W Sylwestra od jakiegoś czasu ani nie daję sobie w bańkę, nie piję alkoholu, ani nie spiduję się, nie wciągam kreski ani dymu, przy pomocy dopalaczy, uspokajaczy ani rozluźniaczy. Nic z tych rzeczy. W pewnym momencie życia uznałem, że wolę być trzeźwy, a zamiast tego mam inne, większe rozkosze. Jedną z wielkich sylwestrowych przyjemności jest podsumowywanie wydarzenia z minionego roku. Rozmawiam o tym z przyjaciółmi, a przede wszystkim z moją żoną, poszukuję sensu, zadaję mnóstwo pytań. Nazywam to, co było ważne, co wnosiło zmianę w naszym życiu, co mnie samego odmieniło. W tle, na ekranie migocze obraz Dody, Maryli Rodowicz albo innych Wilków, a ja układam sobie w głowie bibliotekę pamięci. Potem druga przyjemność, już po północy, a często przeciąga się na cały dzień 1 stycznia, piszę plany i cele na rok kolejny. Jeszcze tego samego wieczoru sięgam do notatnika i sprawdzam, co zapisałem 31 grudnia i 1 stycznia 12 miesięcy temu. Sprawdzam marzenia z wynikami, realia z prognozami,  zastanawiam się z jakiego powodu od trzech lat zaplanowany wyjazd do Nepalu „spada” na kolejny rok, albo nauka języka obcego wciąż jest „w toku”. Cieszę się marzeniami, które w rzeczywistości przerosły moje oczekiwania, doceniam zmiany nagłe i zaskakujące. A potem przychodzi przyjemność trzecia – myślę o ludziach, których spotkałem w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Co wnieśli w moje życie, kim byli, co im zawdzięczam, zastanawiam się jak potoczą się nasze losy?

dream cacher
dream cacher

 

Od niedawna mam też nowe ćwiczenie. Publikuję je pierwszy raz. Wymyśliłem je w bezsenne noce, które ku memu zaskoczeniu zaczęły mi się przydarzać pod koniec roku, po powrocie z Kanady. Co ciekawe dla wielu osób przywiozłem oryginalne (mam nadzieję) dream catchery, a sobie nie przywiozłem. Chcę to szybko zmienić. Zadzwonię w Nowy Rok do Basi w Kanadzie.

Ćwiczenie jest proste. Przypomnij sobie i zapisz lub nie te chwile, kiedy byłaś, byłeś absolutnie szczęśliwy, szczęśliwa. Od dzieciństwa do dziś. Ważne jednak by tego „absolutnego” szczęścia nic, ani tuż przed, ani zaraz po nie zakłócało. Pozostało w pamięci nietknięte smutkiem, ani żadną inną negatywną emocją. Historia o wymarzonym żołnierzyku, którą opisałem, który wypada z ręki – odpada :)

nawet Bella z sagi Zmierzch dostaje dream cachera, nie pomaga z powodu wilkołaków :)
nawet Bella z sagi Zmierzch dostaje dream cachera, nie pomaga z powodu wampirów :)

Udaje mi się zasnąć po szóstym, siódmym wspomnieniu. Nie muszą być nawet chronologiczne. Chwila z książką Julio Cortazara; ognisko na polanie; lot nad tajgą w Kanadzie; pierwszy objaw zaufania małego, dzikiego kota; babie lato na lotnisku, tuż po skoku…

Kto ma wątpliwości, co do coachingu, technik samorozwoju, a nawet zdeklarowany super racjonalista i empirysta może poczuć dobrodziejstwa tej techniki dla swojej przyszłości, a w najgorszym razie zaśnie :)

 

kiedyś nazwałem ten obraz "wdzięcznością"
kiedyś nazwałem ten obraz "wdzięcznością"

Drugie ćwiczenie już nieco starsze i funkcjonuje w bardzo różnych wersjach – dotyczy wdzięczności. Często zapominamy o tym, że prąd w gniazdu, ciepło w kaloryferze, woda w kranie, pożywienie i tysiące drobnych usług, sytuacji, przedmiotów, gestów to zasługa ludzi, którzy wypracowali nasz dobrostan. Każdy z nich, z nielicznymi wyjątkami, działał najlepiej jak potrafi i dokonywał najlepszych, dostępnych mu w danej chwili wyborów, by dostarczyć ci chleb lub pomalować twoje ściany. Ćwiczenie jest proste. Zastanów się tu i teraz, ale może to być również specjalna chwila – za co jesteś wdzięczna, wdzięczny teraz, a może w całym roku 2010, nawet jeśli był dla ciebie wyjątkowo ciężki, lub wymagający. Ćwiczenia możesz powtarzać tak często jak zechcesz :)

 

I to są równocześnie moje życzenia i prezent dla Ciebie na Nowy Rok.

Życzenia, podsumowania i wdzięczność
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. tej bezsennej nocy….

    “Kiedy słuchałem, jak mówił astronom”

    Kiedy słuchałem, jak mówił astronom,
    Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną,
    Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił,
    Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo,
    Nie wiem, dlaczego czułem się znużony,
    Póki nie wyszedłem stamtąd,
    A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy,
    W milczeniu spoglądałem na gwiazdy.

    Walt Whitman tłum. Cz.Miłosz

  2. ich dwoje
    poprzez zastawki serca
    widoczni na wylot
    z profilu
    oprawieni w ból jak w złoto
    patrzą powieszeni
    na astralnym gwoździu

    noc jak ściana
    za nimi
    wszechświat z obojętnymi
    oczyma gwiazd
    i tylko oni – samotni
    w odrapanym oknie
    ziemskiej ulicy

    a mówili że nie ma miłości
    kłamali że miłość umarła
    w sanatorium śpiewającym karbolem
    na bardzo ludzką gruźlicę

    tymczasem
    wysoko pod dachem
    okno
    z doniczką pelargonii
    obrodziło czerwono
    miłość – posypała się płatkami
    w dół
    Halina Poświatowska

  3. mieszkańcy Krainy Czarów dziękują i również pozdrawiają :)

    a ja nie wiedziałam, że pieczarki się myje :) ile to rzeczy może się człowiek nauczyć…

    i tak na koniec roku mam małą refleksję: ten blog skupia samych fajnych ludzi… takie mam wrażenie :)

    do przeczytania w 2011 :)

  4. Mam zwyczaj codziennego zapisywania swoich przemyśleń w formie notatek, taki swoisty pamiętnik. Dziś pojąłem jak wiele zdrowia kosztuje mnie strach przed porażką. Uświadomienie sobie tego faktu okazało się dla mnie bardzo oczyszczającym i pięknym przeżyciem. W związku z tym na Nowy Rok życzę wszystkim dokonywania fascynujących odkryć o sobie, może niektóre okażą się nawet przełomowe:) Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytelników bloga…. i autora oczywiście:)

  5. DJa uważałam podsumowania za dziwny rytuał. Ale w tym roku zaszła zmiana. Jechałam do nowej pracy starą trasą i zdziwiło mnie co się ze mną dzieje przez kontrast odczuć z jazdy do starej pracy i do nowej. Długo myślałam, że można pracować nad swoim nastawieniem w każdych okolicznościach, ale czasem jest tak, że okoliczności trzeba zmienić. Podsumować jedno, żeby rozpocząć drugie. Każdy dzień jest początkiem, każda chwila a nawet przedchwila i tak dochodzimy do śnienia Mindella, z czym kontaktu życzę nam wszystkim.

  6. uwielbiam pieczarki ale nigdy w życiu ich nie obierałem, myć owszem zdarza się ale obierać??? codziennie sie czegoś uczę :) pozdrawiam Krainę Czarów i wszystkich jej mieszkańców

  7. Wczoraj, podczas obierania pieczarek do bigosu (bigos też może być wegetariański ;)) pomyślałam sobie: jaka to wielka przyjemność móc obierać pieczarki… zawsze to lubiłam, ale wczoraj wreszcie to sobie powiedziałam :)

    Potem, kiedy już od gotowania różnych potraw zebrało się kilka garnuszków do umycia, pomyślałam sobie: jak ja lubię zmywać naczynia :)

    A potem… pomyślałam sobie: jakie to mam szczęście, że 30 grudnia mogę przygotowywać potrawy na Sylwestra, jakie to szczęście, że jest bieżąca woda w kranie, że jest ciepła bieżąca woda w kranie (!!!), że jest płyn do mycia naczyń, że mam cudowną czerwono- śliwkową kuchnię… jakie to szczęście, że jestem szczęśliwa…

    wydawać by się mogło, że to banalne odkrycia, bo w sumie nie raz już pojawiały się w mojej głowie… ale wczoraj nabrały wyjątkowego wydźwięku… może to koniec roku spowodował? a może to wydarzenia z tego roku wywołały takie spostrzeżenia i emocje?

    Ja też, podobnie jak Ty Macieju, robię sobie podsumowanie każdego roku i plany na każdy rok następny… Kiedy robię podsumowanie zawsze dziękuję wszystkim siłom wszechświata i swoim własnym, za to, że dostałam to co dostałam… ciekawe jest to, że pewnie podziękowania powtarzają się co roku tak samo… to dobrze, tak sądzę…

    A plany na następny rok zapisuję zawsze na końcu kalendarza na rok przyszły- żeby po zakończeniu roku, sprawdzić czy wszystko, czy większość, a może cześć tylko, została zrealizowana :)

    I dzięki za ćwiczenia :) przydadzą się :)

    A co do samego coachingu: chyba w każdej Twojej wypowiedzi jest jego element… albo i większość elementów… bo coaching to taki sposób na życie :) przynajmniej dla mnie :)

    I ja również chcę złożyć życzenia dla Każdego Czytającego Tego Bloga: aby 2011 Rok był początkiem samych wspaniałości i cudowności. Aby był rokiem rozkwitu nowych możliwości, pogłębienia miłości- do siebie, ludzi, zwierząt i całego świata. Aby był taki jaki każdy sobie wymarzy- spójny.

    I żeby…. a tu każdy niech dokończy sobie tak jak chce :)

Komentarze są wyłączone.