Eko – koan

– Jesienią po szesnastej jest już noc – pomyślała Mar Ja Jo La. – Właściwie to dobrze, że jestem senna. Człowiek powinien iść spać z kurami i budzić się z pierwszym pianiem koguta. Naturalny rytm. Tymczasem przekleństwo żarówki i prądu sprawia, że współczesny człowiek siedzi do późna w nocy. Iluzja jasności, dzięki żarówce. Iluzja wydajności, […]

Udomowienie – koan

Kot usiadł obok na krawędzi kanapy. Mar Ja Jo La spojrzała na niego czule. – Podarłeś mi całą tapicerkę – powiedziała głaszcząc go delikatnie po karku. – Wiem – odpowiedział kot. – Zniszczyłeś mi nawet kapy, którymi starałam się zakryć dziury w kanapie. – Wiem – odpowiedział kot – taka jest moja natura. – A […]

Morał – koan

Mar Ja Jo La pomyślała albo powiedziała do lustra, jak to miała w zwyczaju: – Nie lubię morałów. Pytasz dlaczego? – Spytała sama siebie. – Morał to ukryta połajanka, strofowanie, pretensja, wyrzut. Z jakiego powodu mam lubić stwierdzenie, które mnie obwinia? Często zastanawiam jaki ktoś miał cel umoralniając odbiorców telewizji, radia, kina, pouczając czytelników artykułu, […]

Pomarańcze – koan

Mar Ja Jo La pomyślała albo powiedziała do lustra, jak to miała w zwyczaju: –  Pomarańcze, które dojrzewają na słońcu w miejscu swego urodzenia są najsłodsze. Taka jest teoria. Ponadto dietetycy twierdzą – jedz to, co rośnie na ziemi, na której się urodziłeś. Obce pokarmy nie są dla ciebie. Podobnie słońce sprzyja tylko urodzonym w […]

Błękit – koan

Są tysiące odcieni błękitu. Pewien malarz przez dziesięć lat studiował je wszystkie i prawie każdy poznał.  – Mar Ja Jo La przeczytała na głos albo tylko pomyślała, że czyta, choć był to szept albo bezgłośna refleksja na skutek przeczytanego tekstu. – Poznał wszelkie, którym nadano nazwy handlowe: błękit meksykański, lazur norweski, hiacynt andaluzyjski głęboki, szafir […]

Maskotka – koan

Mar Ja Jo La w złym humorze, pewnie z powodu myśli, które od rana nie dawały jej spokoju: W pewnej prowincji w Chinach ludzie hodują koty aby je potem zabić. W chwili śmierci są stosunkowo młode. Mięso z zabitych kociąt podaje się nowym kotom a ze skórek robi się maskotki w kształcie kotów. Skórki są […]

Kot i pies – koan

Kot śpi. Ogon ani drganie. Jedynie łapy biegną. Oczy widzą. Pies śpi. Ogon tańczy raz za razem. Łapy ani drgną. Nos wącha. Z kim tańczysz kocie we śnie? Dokąd idziesz łapa za łapą? Dokąd biegniesz psie? Kogo rozpoznałeś węchem we śnie? – Z nikim nie tańczę – odpowiedział kot. – Nie śpię. Medytowałem zanim mi […]

Senność – koan

Senność nadchodzi falami. Zawsze jest nieadekwatna. Chcesz spać, nie możesz. Możesz spać, nie zasypiasz. Bezsenność. ­– Pomyślała Mar Ja Jo La patrząc w sufit, na którym przesuwały się nocne cienie i błyski świateł z ulicy. Prowadzisz samochód albo pociąg ze stu czterdziestoma pasażerami. Nie możesz. Nie powinieneś zasnąć. Czwarta kawa nie pomaga. Męczarnia. Oczy bolą. […]

Czajnik – koan

Mar Ja Jo la pewnego dnia zauważyła: Czajniki mają to do siebie, że czasem gwiżdżą. Właściciel czajnika z gwizdkiem naraża się na wycie zwiastujące herbatę. Wysoka cena za odrobinę wrzątku. Czy papierowa torebka z suszem, kubek, ewentualnie plasterek cytryny i łyżeczka cukru są w stanie zrekompensować ten wizg, gwizd, przeraźliwy skowyt pary?   Najwyraźniej tak. […]

Anioł – koan

Mar Ja Jo La pomyślała: Anioł, choć jest tylko hipotezą a raczej naiwnym pragnieniem, któremu nadano kształt ludzki, nieco karykaturalny a nawet kiczowaty, anioł, a jakże – siedzi przy moim stole. Co ciekawe nawet odbija się w lustrze. Wszak to nie wampir, którego lustro, rzecz jasna nie odzwierciedli. Ostentacyjnie rozpościera skrzydła. Piórami potrąca wazon. Huk. […]

Koty – koan

Rwetes. Kot przebiegł. Czarny. Wskoczył na kanapę tak nagle, że płatki kurzu wzbiły się jak motyle. Odwrócił głowę i z powagą dotyczącą lepszej sprawy spytał: – Przypadkiem nie biegł tędy rudy kot? Właśnie go ścigam. Wzruszyłem ramionami. – Acha. – Czarny kot zakręcił się i nagle dał susa w ślad za rudym ogonem, który mignął […]

Wściekła – koan

– No więc znowu nawarczałam na matkę – pomyślała Mar Ja Jo La. Dlaczego tak dziwnie się ubierasz? Może wreszcie przyjdziesz w niedzielę na obiad? Mogłabyś porozmawiać z ojcem. Czemu ty nie chodzisz do kościoła, przecież trzeba w coś wierzyć? Kiedy w końcu na poważnie się z kimś zwiążesz? A dlaczego już nie jesteś z […]